Giewont (1894 mnpm) to jeden z największych szczytów w Tatrach Zachodnich, uznawany za górę-symbol. Milej lektury.
Trasa:
Gronik – Wielka Polana w Dolinie Małej Łąki – Przełęcz Kondracka – Giewont – Przełęcz Kondracka – Hala Kondratowa – Schronisko Kalatówki – Kuźnice – Murowanica (Rondo) – Skocznia narciarska
Długość: ok. 14,5 km.
Punkty GOT: 24 pkt.
Mapa:
Relacja:
W trakcie pobytu w Zakopanem udało się uzyskać dostęp do góry-symbol Tatr, a nawet Polski – Giewont (1894 mnpm). Zorganizowana przez Biuro Karier oraz Samorząd Studencki PWSZ w Nysie wycieczka odbywa się w dniach od 30.04 do 3.05. Pierwszego dnia naszych wycieczek zwiedzaliśmy browar w Tychach, jednak początkowe, aby dotrzeć do tych części wycieczek, które nie są opisywane, tylko się skupiają na górach.
Wieczorem pierwszego dnia, gdy dotarliśmy do Zakopanego, zakwaterowaliśmy się w Helena na Harendzie. Nasz plan na drugi dzień podróży po zastosowaniu Giewontu (1894 mnpm), jednak prognozy pogody nie były za bardzo niekorzystne. Postanowiliśmy użyć funkcji, aby sprawdzić warunki ochrony i ostateczną funkcję. Poranek w Zakopanem przywitał nas w miarę dobrej pogodą jak na dziesięć okresów. Giewont widoczny, brak dnia, a więc postanawiamy rozwiązać tę kwestię dzisiaj. Maj to okres gdzie w Tatrach leży jeszcze sporo śniegu, więc ciepła odzież i buty do stosowania w takich warunkach.
Razem z organizatorami wycieczek Bartkiem postanowiliśmy, że zarządzamy Giewont wyjazdem z Doliny Małej Łąki, a następnie zejdziemy na Halę Kondratową i dalej do Kuźnic, a zarządzamy pod skocznią, gdzie będzie realizowany na nas autobus. Po godzinie 9:00 meldujemy się przy wejściu do Doliny Małej Łąki, kupujemy bilety do TPNu i ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Wielkiej Polany. Jako grupa zorganizowana postanowiliśmy, że każdy będzie wysłany do swojego tempem i nie będziemy szli, jeden większy, dostępny. Ja idę swoim tempem i doliny dotarłem o 10:15. Na miejscu, gdy wyruszamy na ląd, uzupełniamy płynnie, zbieramy się także w większej grupie i razem po chwili ruszamy w drogę w kierunku Przełęczy Kondrackiej. którą wędrować będziemy płaską drogą wiodącą przez polanę, dalej za znakiem żółtego szlaku turystycznego.
Sama Dolina Małej Łąki położona pomiędzy Doliną Bystrej i Doliną Kościeliską, jest najmniejszą z walnych dolin tatrzańskich. Góra dolina podejścia do głównych grań Czerwonych Wierchów na występ od Kopy Kondrackiej po Małołączniaka. Centralną częścią doliny jest Wielka Polana. Powstała na miejscu, w którym znajduje się jezioro polodowcowe. Dawniej dolina była jednym z terenów pasterskich w Tatrach, wchodziła do składu Hali Mała Łąka. Gleba jest tutaj żyzna, jak na warunki tatrzańskie, a trawa bujna. Stałe na nieistniejące szałasy. Po zniesieniu wypasu stopniowego zarastania kosodrzewiny i wielu bezleśnych przedtem dziedzin doliny. Jeszcze tylko Wielka Polana osiąga swój bezleśny charakter, ale i ona zmniejsza się, gdy pojawia się, opanowywana przez świerki posuwające się od krawędzi lasu.



Płaska ścieżka po chwili się kończy i zostaje rozpatrzona jako niezależna na Przełęcz Kondracka (1725 mnpm), na początku pojawia się również jako znaczna ilość śniegu. Warunki zmiany nie do poznania, do tej pory szło nam się bardzo dobrze, ponieważ nie było w całkowicie śniegu. Teraz nasze tempo zaczyna spadać i już na początku zaczynamy się zapadać, z początku po kostki, ale do pierwszego początku.

Myślimy o mozolnym tempem, zaczynając wspinać się coraz wyżej. Stopniowo zdobywamy wysokość, przy dobrej jakości pogodzie jak na dziesięciu okresach. Im jesteśmy wyżej, tym pojawia się coraz więcej śniegu, co trochę utrudnia nam wchodzenie. Niestety jak często w górach, matka natura lubi płatać figle. Mniej więcej w odpadach zaczynają padać deszcz, który po chwili zmienia się w opadach śniegu, pojawia się także większa mgła, która przysłania Giewont oraz następuje Czerwone Wierchy.



Mimo określonych warunków (zaczyna padać coraz silniejszy), nie rezygnuje jednak z naszego celu. Stopniowo, powoli pnę się dalej ku górze. Problem pojawia się u mnie, gdy brakuje Ci czasu na ćwiczeniach. W końcu dotarł do ostatniego boku – najgorszego głównego. Znajduje się tutaj spora ilość śniegu, przez którą zapadam się zawsze po cenie i przewracam. Jest także tutaj bardzo stromo. Sumując to plus mój brak funkcji, oznacza to jedno – mozolna spacer z zwolnieniem. W końcu jednak udaje mi się io godzinie 13:00 potwornie generowanej staję na Przełęczy Kondrackiej.
Kondracka Przełęcz do położeniaca się na wysokości 1725 mnpm przełęcz w północnym grani Kopy Kondrackiej, położona pomiędzy Kopą Kondracką (2005 mnpm) i Giewontem (1894 mnpm). Wschodnie stoki spod przełęczy opadają do Piekła w Dolinie Kondratowej, zachodnie do Wyżniego w Dolinie Małej Łąki. Do tej ostatniej doliny ze stoków spod przełęczy opadający żleb, który łączy się z ze żlebem opadającym spod Wyżniej Kondrackiej Przełęczy, tworzy Głazisty Żleb. Kondracka Przełęcz jest podczas jednego z najbardziej popularnych przez gości zatłoczonych miejsc. Znajduje się na skrzyżowaniu szlaków turystycznych. Dziś jednak są tutaj pustki.


Z przełęczy mam dwie opcje do wyboru albo ruszam na Giewont (1894 mnpm), albo schodzę na Halę Kondratową. Decyduję, że skoro jestem tak blisko, nie mogę się zastosować i wybieram pierwszą opcję. Warunki są coraz cięższe, zaczynają coraz padać śnieg, dodatkowo mgła co chwila przysłania mi mój cel. Jedno jest pewne, na widoki dziś nie masz dostępu. Nie poddaję się jednak i ruszam przed sobą. Myślim spokojnym idę w szlaku prowadzących na szczyt. Trochę jestem niepewny co mnie może czekać (moja mama, która zdobyła już Giewont trochę mnie przestraszyła, że jest tam bardzo ciężko). Myśli jednak ide dalej przed sobą, dotarłem do pierwszych łańcuchów i pokonuję je bez większych trudności.



O godzinie 13:30 góra-symbol, czyli Giewont (1894 mnpm) pozostanie przeze mnie zdobyta. Jest to masa ułożona między Doliną Bystrej, Doliną Kondratową, Doliną Małej Łąki i Doliną Strążyską. Szczyt góruje nad Zakopanem i jest z niego widoczny. Od strony polarnej Giewont jest stromy i trudno dostępny, zbocza południowe są dostarczane. Giewont złożony jest z trzech części: Wielkiego Giewontu (1894 m), Małego Giewontu (1728 m) i Długiego Giewontu (1867 m). Pomiędzy Wielkim i Małym Giewontem znajduje się Giewoncka Przełęcz (1680 m), z której opadają opadający się złą sławą (ponieważ wyznaczany w nim wielu turystów, którzy zboczyli ze szlaku celu skrócenia sobie drogi z Giewontu) Żleb Kirkora. Między Wielkim a Długim Giewontem położona jest głęboka przełęcz zwana Szczerbą (1823 m), z której opada Żleb Szczerby.
Na Wielkim Giewoncie znajduje się 15-metrowy żelazny krzyż na Giewoncie, obiekt pielgrzymek mieszkaniowych, ale także niezwykle niebezpieczne miejsce w czasie burzy. Giewont to góra-symbol, którego zarys często kojarzony jest z sylwetką śpiącego rycerza. Jedna z wersji legendy o rycerzach pod Tatrami, którzy obudzą się, gdy Polska znajdzie się w wielkim, umiejscawia ich właśnie pod Giewontem. Związane jest z tym, że w ścianach Giewontu znajdują się jaskinie, m.in. Jaskinia Juhaska, Kozia Grota, Dziura w Szczerbie, Dziura nad Doliną Strążyską. Długo na szczycie nie zabawiam, wieje tutaj bardzo solidnie, tak jak wcześniej wspomniałem o hamulcu jest to widoków. Robię tylko pamiątkowe zdjęcie z krzyżem i zaczynam schodzić. Z uwagi na to, że jest bardzo ważne – wymagane, pokonuję je szybko i skutecznie, bez pewnych wymagań.



Schodzić dalej w kierunku Przełęczy Kondrackiej, pojawia się także rozwiązanie alternatywne, ale jednak, widoki na Tatry Zachodnie. Przystaję co jakiś czas i robić zdjęcia pamiątkowe. Po 35 pierwszych od rozpoczęcia zejścia z Giewontu melduję się z powrotem na przełęczy. Tutaj szlakm na szlaku niebieskim i zaczynam schodzić w kierunku Hali Kondratowej i znajdującego się tam schroniska. Niestety idzie mi się bardzo źle, na szlaku leży duża ilość śniegu, która bardzo spowalnia. Podejmuję, że wykorzystałem dziesięć śniegów jako atut, wychodzimy trochę z szlaku, postanawiamy wyjść i wypadki na trasie z przyjeżdżac. pojawił się, że był to pomysł, w ekspresowym tempie, pokonuję trasę, a dodatkowo ta adrenalina towarzysząca zjazdowi – jedno słowo było super.





do tego, co dobre, szybko się kończy, dociera do wypłaszczeń i konieczności pokonania pieszo. O godzinie 15:00 melduję się w Schronisku PTTK na Hali Kondratowej im. Władysława Krygowskiego, które znajduje się u stóp masywu Giewontu. Znajduje się na wysokości 1333 m npm Jest to schronisko polskie Tatr i dysponuje 20 miejscami noclegowymi. W schronisku, które sobie samemu pływa, jest to czas na ciepłą herbatę i jakiś posiłek, dostarczony pod akumulatory po zdobyciu Giewontu. Po zjeździe jestem także trochę dziki, więc trochę się wysuszyć. Oczywiście w schronisku podbijam książeczkę GOT. Na miejscu jest także znaczna część ekipy, która także zdobyły Giewont.
Tuż przed godziną 16:00 kończy się i wyruszam w ucieczkę. Chcę wyjścia przed wyjściem, aby wejście jeszcze do Schroniska na Kalatówkach, aby podbić tam książeczkę GOT. Wychodzić z schroniska, które jest jeszcze ostatnim pamiątkowym zdjęciami i powoli ruszam w podróż. przebywając za siebie Halę Kondratową.

Do Schroniska na Kalatówkach dotarłem o godzinie 16.20, przybijam pieczątki, kupuję sobie także na pamiątkę przewodnik online i ruszam w kierunku Kuźnic. Warto, że schronisko, a więc Hotel Górski znajdujący się na polanie Kalatówki, położony jest na wysokości 1198 m npm na morenie u podnóża Krokwi. Hotel wybudowany został przez Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy na Mistrzostwach Świata FIS w 1938 roku. Zarządzany jest przez PTTK. Posiada 86 miejsc noclegowych, dodatkowo w hotelu jest restauracja, dwie kawiarnie, siłownia, sauna, wypożyczalnia sprzętu narciarskiego. Ta część wycieczek do spokojnego spacer do Kuźnic, a dalej już asfaltem w drodze Murowanicy, skąd mam pochodzić pod skocznię, gdzie będzie uruchamiana na nas autobus. Spokojnie wędruję sobie, aż w końcu dotarłem pod skocznię około godziny 17:30. Nasza wycieczka dobiega końca.

Można je zaliczyć do udanych, pomimo braku widoków i warunków, w końcu udało się to osiągnąć, rozsławioną. Powiem tak, że tak nie zostało pociągnięte przeze mnie, ale skoro się dostało, aby ją użyć. Pierwszy raz też przeszedłem trasę z łańcuchami, trudności mi nie towarzyszyły. Teraz pozostań w Tatrach Wysokie i zdobywaj większe szczyty. Jeśli pójdziesz o nasz dalszy pobyt w Zakopanem, to kolejny dzień spędzony na Krupówkach robic zakupy i jakieś pamiątki, natomiast ostatni dzień (dzień wyjazdu) spędzamy w Krakowie.

Ehh, taka to pogoda w Tatrach. Trzeba utrafić. Mam nadzieję, że nowe relacje będą pojawiać się coraz częściej.
Będą, będą 🙂 A jest sporo do nadrobienia
W Tatrach dawno nie byłem, ot jakoś tak za dużo tłumów jak dla mnie, ale mam wspaniałe wspomnienia z dawnych lat. Przyznam że 3 tygodnie temu z żoną i z dzieckiem wybraliśmy się na jeden dzień do Zakopanego i popływaliśmy trochę w basenach z widokiem na Giewont. Pogoda była podła, gdyby nie to dałbym się pewnie namówić przez żonę na wypad na szczyt.
Pozdrawiam
Niestety to jest minus Tatr, za dużo tam ludzi. Też wolę jeździć po pasmach gdzie jest mniej ludzi i można w spokoju wędrować. Ale okolice maja, czy też jesień. To w Tatrach okres gdzie nie ma wielu turystów, więc można spokojnie wędrować, ale zaś w tym okresie z pogodą ciężko.
Też trafiliśmy na zerową widoczność, ale i tak bylo warto zdobyć śpiącego rycerza 🙂 I najważniejsze udało nam się bez kolejki przy łańcuchach 🙂