Biskupia Kopa (890 m) – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich i województwa opolskiego. Trasy z Pokrzywnej, Zlatych Hor i Petrovy Boudy.
Biskupia Kopa (890 m) – trasy, schronisko i wieża
W 2026 roku wróciłem na jedną z moich ulubionych tras w Górach Opawskich. Ponownie udało się zdobyć Biskupią Kopę idąc z Pokrzywnej. Ostatni raz byłem tam w 2021 roku i wtedy powstała jedna z relacji na blogu. Dzięki temu mogłem sprawdzić, jak wygląda dziś szlak i znajdujące się na nim atrakcje. Szykując nowy wpis, postanowiłem uporządkować informacje o rejonie najwyższego szczytu województwa opolskiego. Dlatego postanowiłem połączyć trzy wcześniejsze relacje w jeden obszerny artykuł. Znajdziesz tutaj informacje o Biskupiej Kopie, wieży widokowej, Schronisku PTTK „Pod Biskupią Kopą” im. Bohdana Małachowskiego oraz trzy propozycje tras wycieczkowych:
- Trasa z Pokrzywnej o długości ok. 13 km – to najciekawsza pętla po polskiej stronie,
- Trasa ze Zlatych Hor o długości ok. 9 km – ciekawy wariant od strony czeskiej,
- Trasa z przełęczy Petrovy boudy o długości ok. 3,5 km – najkrótsze wejście na szczyt.
Biskupia Kopa (890 m) – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich
Biskupia Kopa (890 m) to najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich i najwyższe wzniesienie województwa opolskiego. Góra leży na granicy polsko-czeskiej, pomiędzy Jarnołtówkiem a czeskimi Zlatymi Horami. Choć najwyższy punkt znajduje się po czeskiej stronie granicy, Biskupia Kopa zaliczana jest do najważniejszych szczytów polskich Sudetów i znajduje się na liście Korony Gór Polski.
Masyw Biskupiej Kopy ma bardzo ciekawą budowę geologiczną. Tworzą go przede wszystkim skały osadowe z okresu dewońskiego, w tym piaskowce i fyllity. Przez miliony lat obszar ten był wielokrotnie zalewany przez morze, a późniejsze ruchy górotwórcze, erozja i działalność lodowca ukształtowały dzisiejszy krajobraz. Stoki Biskupiej Kopy porastają lasy bukowe i grądowe, a w wyższych partiach również bory świerkowe. Góra jest także cenna przyrodniczo. Występują tu chronione i rzadkie gatunki roślin, między innymi podkolan biały, lilia złotogłów, dziewięćsił bezłodygowy i parzydło leśne. Szczególnie ciekawym gatunkiem jest jaskier platanolistny, którego stanowisko na Biskupiej Kopie jest jedynym znanym miejscem występowania tej rośliny w Górach Opawskich. W tutejszych lasach można spotkać również salamandrę plamistą, traszkę górską, pliszkę górską czy orzechówkę.
Biskupia Kopa od wieków była górą graniczną. Już od 1229 roku rozdzielała biskupstwa wrocławskie i ołomunieckie. W późniejszych wiekach przebiegały tędy granice kolejnych państw i historycznych krain, a dziś przez szczyt biegnie granica Polski i Czech. W przeszłości, góra przypuszczalnie była nazywana Oser od legendarnego plemienia Ozów, zamieszkującego okolice Prudnika na początku naszej ery. Jej obecna nazwa prawdopodobnie pochodzi od jej kształtu, przypominającego mitrę biskupią, lub też od tłumaczenia niemieckiej nazwy – Bischofskoppe.
Wieża widokowa na Biskupiej Kopie
W XIX wieku Biskupia Kopa zaczęła zyskiwać na znaczeniu jako cel wycieczek. Wraz z rozwojem turystyki górskiej wytyczano pierwsze szlaki prowadzące na szczyt, a z czasem pojawiła się również infrastruktura dla odwiedzających. W 1893 roku, na południe od wierzchołka, powstało pierwsze schronisko turystyczne „Rudolfsheim”. W tym samym okresie na szczycie zbudowana została drewniana wieża widokowa. Nie przetrwała jednak długo i została rozebrana.
W 1898 roku z inicjatywy Morawsko-Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego wybudowana została nowa kamienna wieża widokowa o wysokości 18 metrów. Miała uczcić 50-lecie panowania cesarza Franciszka Józefa I i otrzymała nazwę Kaiser-Franz-Josef-Warte. Po II wojnie światowej obiekt stopniowo tracił swoje turystyczne znaczenie. Wieża była przez pewien czas zamknięta dla turystów i wykorzystywana jako przekaźnik telewizyjny. Dopiero budowa nowego masztu w pobliżu oraz remont w 1998 roku w 100-lecie istnienia pozwolił przywrócić ją dla ruchu turystycznego. Po kolejnych pracach remontowych, m.in. przeprowadzonych w latach 2017–2018, wieża ponownie została gruntownie odnowiona i do dziś pozostaje jedną z największych atrakcji Biskupiej Kopy.

Panorama z wieży widokowej
Przy dobrej widoczności wieża widokowa na Biskupiej Kopie oferuje jedną z najlepszych panoram w Sudetach. Analizując panoramę od kierunku południowo-zachodniego na dalszym planie widać Pradziad (1491 m) najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika oraz Orlik (1204 m), a na pierwszym planie Pricny Vrch (975 m) najwyższy szczyt całych Gór Opawskich, u podnóża którego lokowano w XIII wieku miasto Zlate Hory.
Dalej w panoramie otwiera nam się widok na Czerwoną Górę (1333 m), Vozkę (1377 m), Keprnik (1423 m) oraz Serak (1351 m). Przed którymi widać najwyżej położoną osadę w Sudetach – Rejviz. Stamtąd można wybrać się na widoczne w panoramie Bile Skaly (922 m) oraz Zlaty Chlum (891 m), za którym widać Śnieżnik (1425 m).
Centralnie w panoramie wyróżnia się widok na masyw Studnicnego Vrchu (991 m) i Sokolego Vrchu (967 m). Idąc dalej przy dobrej widoczności pojawi się widok na Szczeliniec Wielki (922 m), dalej Borówkową Górę (900 m), na prawo od której widoczna będzie Śnieżka (1603 m).
W kierunku północno-zachodnim widoczne będą Głuchołazy z masywem Góry Parkowej, a dalej dostrzeżemy m.in. Ślężę (717 m) czy Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie, przed którymi zobaczymy Nysę z jeziorem.
W kierunku wschodnim i południowo-wschodnim panoramę zamknie nam widok Srebrnej Kopy (785 m) oraz Kutnego Vrchu (870 m).











Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą
Początki turystyki w masywie Biskupiej Kopy
W masywie Biskupiej Kopy dziś znajduje się jedno czynne schronisko turystyczne, usytuowane po stronie polskiej. Historia Schroniska PTTK „Pod Kopą Biskupią” im. Bohdana Małachowskiego sięga lat 20. XX wieku, choć pierwsze schronisko w tej części góry powstało znacznie wcześniej. Pod koniec XIX wieku niedaleko szczytu działało prywatne schronisko „Rudolfsheim”.
Schronisko Górnoślązaków
Rosnąca popularność Biskupiej Kopy sprawiła, że zaczęto myśleć o budowie kolejnego obiektu, tym razem po stronie niemieckiej. W 1923 roku sekcja prudnicka Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego przystąpiła do budowy nowego schroniska na niemieckich stokach Biskupiej Kopy. Podstawę budynku stanowił stary wojskowy barak ufundowany przez Stowarzyszenie Kupców z Prudnika. Projekt przygotował Georg Döring, miejski budowniczy z Prudnika i członek towarzystwa. Przy pracach pomagali również członkowie SSGV, którzy przygotowywali teren i transportowali materiały w rejon budowy.
W lipcu 1923 roku zawieszono wiechę, a schronisko otrzymało nazwę Schroniska Górnoślązaków (Oberschlesierbaude). Uroczyste otwarcie nastąpiło 13 lipca 1924 roku. Początkowo obiekt był niewielki – znajdowała się w nim jadalnia, pomieszczenie gospodarcze oraz poddasze z miejscami noclegowymi dla około 30 osób.
Popularność Biskupiej Kopy szybko rosła, dlatego już w latach 1926–1927 schronisko znacznie rozbudowano. Powstała nowa, większa część z kuchnią, pokojami noclegowymi i dużą salą zbiorową, w której mogło nocować około 80 osób na materacach. Do schroniska doprowadzono również nową drogę. Schronisko było wówczas ważnym punktem rozwijającej się turystyki w Górach Opawskich. Odwiedzali je zarówno zwykli turyści, jak i wyjątkowo wytrwali bywalcy. W 1927 roku Maria Borsutzky pojawiła się tutaj 74 razy, a trzy lata później ustanowiła rekord 86 wizyt w ciągu roku.
Kryzys gospodarczy w latach 30. spowodował spadek liczby turystów. Następnie, w 1936 roku, administrację obiektu przejął Prudnik, a niedługo później rozpoczęto kolejną rozbudowę. W latach 1937–1939 schronisko dostosowywano również do potrzeb schroniska młodzieżowego. Z kolei w lutym 1939 roku, z okazji otwarcia rozbudowanej części, odbyło się tutaj uroczyste posiedzenie prudnickiej rady miejskiej.
Powojenne losy schroniska
Po II wojnie światowej obiekt otrzymał nazwę „Pod Kopą Biskupią”, a w 1964 roku nadano mu imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego. Pierwsze powojenne lata były trudne – położenie w strefie przygranicznej ograniczało ruch turystyczny, a schronisko nie funkcjonowało w sposób ciągły. W latach 1956–1957 rozpoczęto odbudowę obiektu. W latach 70. budynek przeszedł gruntowny remont, a od 1992 roku właścicielem obiektu jest Oddział PTTK we Wrocławiu.

Schronisko dziś
W środku na turystów czekają dwie sale jadalne, w których można odpocząć. Wystrój schroniska tworzą liczne pamiątki związane z historią obiektu i turystyką na Biskupiej Kopie. Jedną z najbardziej charakterystycznych są ścięte krawaty. Obowiązuje tutaj nietypowa tradycja – kto przyjdzie do schroniska w krawacie, musi liczyć się z tym, że zostanie on odcięty. Na ścianach znalazły się więc dziesiątki krawatów pozostawionych przez odwiedzających.
Wśród pamiątek można znaleźć również informacje dotyczące Władysława Wrzochola, wielkiego miłośnika Biskupiej Kopy i rekordzisty liczby wejść na szczyt. Jego niezwykła historia pokazuje, jak mocno można związać się z jedną górą. W 2010 roku Władek ustanowił rekord, zdobywając Biskupią Kopę 161 razy w ciągu jednego roku.



Trasa z Pokrzywnej na Biskupią Kopę
Jedna z moich ulubionych tras górskich w Sudetach to spacer z Pokrzywnej na Biskupią Kopę (890 m) przez Szyndzielową Kopę (533 m), Zamkową Górę (571 m) i Srebrną Kopę (785 m), a powrót przez Gwarkową Perć. Dawno nie było mnie na tej trasie, a udało mi się wrócić ten rejon razem z Dorotką, podczas naszej lipcowej wycieczki w 2026 roku. Szczegóły poniżej.
Informacje praktyczne:
Przebieg trasy: Pokrzywna – Szyndzielowa Kopa (533 m) – Zamkowa Góra (571 m) – Srebrna Kopa (785 m) – Biskupia Kopa (890 m) – schronisko – Gwarkowa Perć – Skocznia – Pokrzywna
Forma trasy: pętla
Długość: ok. 13 km.
Suma podejść: 740 m
Punkty GOT: 20 pkt.
Mapa:
Z Pokrzywnej na Szyndzielową Kopę
Początek trasy z Pokrzywnej
W sobotę, 11 lipca 2026 r., razem z Dorotką postanowiliśmy wybrać się na spacer w Góry Opawskie. Wybór padł na moją ulubioną trasę w masywie Biskupiej Kopy, czyli spacer z Pokrzywnej. Jak pisałem we wstępie, ostatni raz byłem tutaj w 2021 roku. Dzięki temu mogłem sprawdzić, jak wygląda dziś szlak i znajdujące się na nim atrakcje.
Rankiem ruszamy z Nysy w kierunku Głuchołaz i dalej do Pokrzywnej. Na miejscu meldujemy się o godzinie 8:45. Nasz samochód zostawiamy na parkingu przy Interaktywnym Parku Edukacji i Rozrywki ROSENAU „Zaginione Miasto”. Jest to miejsce wypoczynku, zabawy i edukacji dla całych rodzin, z ofertą ukierunkowaną na osoby w każdym wieku. Na miejscu znajduje się ponad 20 różnych atrakcji.
Nazwa Park Rosenau nawiązuje do legendy o osadzie, która podobno w średniowieczu istniała w Górach Opawskich. W parku postawiono na walor edukacji poprzez zabawę. Ma to zapewnić m.in. „Park Żywiołów”, w którym zgrupowano eksponaty pozwalające odwiedzającym samodzielnie poznawać prawa fizyki i charakter 4 żywiołów: ziemi, wody, powietrza i ognia.
Jedną z najciekawszych atrakcji może okazać się interaktywny „Ogród Wody”. To pierwsza tego typu w Polsce instalacja, skupiająca prawie 20 urządzeń wodnych – m.in. ręczne pompy, zapory, fontanny czy koła młyńskie.
Dla osób zainteresowanych głównie rekreacją dostępne są: basen o wymiarach olimpijskich, zjeżdżalnie, czy sztuczne lodowisko, na którym można ślizgać się nawet w największym upale, a także istniejący już od pewnego czasu park linowy. Dodatkowo po jeziorze można popływać rowerem wodnym.

Podejście na Szyndzielową Kopę
Zabieramy plecaki i ruszamy na szlak za znakami żółtego i czerwonego szlaku turystycznego. Początkowo trasa wiedzie nas leśną ścieżką i prowadzi nas spokojnie coraz wyżej w kierunku rozdroża pod Szyndzielową Kopą (435 m). Tutaj mamy dwie opcje do wyboru. Możemy skręcić w prawo i iść żółtym szlakiem, lub też iść dalej na wprost za znakami czerwonego Głównego szlaku Sudeckiego na Szyndzielową Kopę (533 m) i Zamkową Górę (571 m). Wybieramy tą drugą i rozpoczynamy podejście na pierwszy wspomniany szczyt.
Początkowo trasa prowadzi w miarę łagodnie, jednak tuż przed samym szczytem wyłania się naszym oczom krótkie podejście. Szybko i sprawnie je pokonujemy, a o godzinie 9:40 stajemy na szczycie Szyndzielowej Kopy (533 m). To szczyt, którego nazwa pochodzi od szyndziołów, czyli drewnianych gontów. Wyraźnie góruje nad leżącą o 200 m niżej Pokrzywną. Znajduje się tutaj tabliczka szczytu. Teren ten od mojej ostatniej wizyty nieco się zmienił. Ostatnio można było zobaczyć między drzewami Zamkową Górę, dziś ta już jest nieco przysłonięta. Ze szczytu roztacza się widok na Zamkową Górę, na którą teraz będziemy zmierzać.

Zamkowa Góra i ślady dawnego zamku
Po krótkiej przerwie na pamiątkowe zdjęcia na szczycie, ruszamy dalej. Szlak sprowadza nas nieco w dół, a następnie przed nami pojawia się kolejne krótkie podejście na Zamkową Górę (571 m). Docieramy do partii szczytowej, a następnie grzbietem kierujemy się na właściwy wierzchołek. Kilka minut po godzinie 10:00 meldujemy się na naszym drugim dziś wzniesieniu.
Zamkowa Góra (571 m) to wzniesienie o wyjątkowym położeniu. Od XIV wieku na szczycie góry wznosił się niewielki zamek, który strzegł granicy między księstwem opawskim a nyskim księstwem biskupim oraz szlaku handlowego Wrocław – Morawy. Założycielem zameczku byli Rosenbergowie, założyciele miasta Prudnik. Ślady zamku odkryto podczas badań archeologicznych przeprowadzonych w latach 70. XX wieku.
Od 1596 r. aż do czasów polskich, kiedy to las upaństwowiono, lasy porastające część zbocza były własnością miasta Prudnika. Pamiątkę po tamtych czasach stanowią kamienne słupki z rzymskimi liczbami wyznaczające granice leśnych działów. Na południowych stokach rósł Las Rosenau, o który toczono spór między Prudnikiem a Jindrichovem. Spór o las trwał do 1845 r., kiedy to las podzielono na dwie równe części.
Zamkowa Góra charakteryzuje się regularną rzeźbą i ukształtowaniem oraz dość stromymi zboczami i prawie płaską powierzchnią szczytową z niewielkimi, skalnymi ostańcami na grzbiecie. Na szczycie robimy sobie krótką przerwę, aby uzupełnić płyny. Między drzewami podziwiamy widok na Biskupią Kopę (890 m) – cel naszej wyprawy.

Chwilę później ruszamy w dalszą drogę. Przed nami teraz dosyć strome zejście na przełęcz pod Zamkową Górą (508 m.). Schodząc przed nami pojawia się piękny widok na Srebrną Kopę (785 m) i Biskupią Kopę (890 m.). Zatrzymujemy się na chwilę aby podziwiać widoki i zrobić pamiątkowe zdjęcia, a po chwili ruszamy dalej.

Grób czarownicy
Docieramy na przełęcz przy której znajduje się wiata odpoczynkowa z tablicą informacyjną o Parku Krajobrazowym Góry Opawskie. My jednak idziemy kawałek dalej, skręcamy na niebieski szlak turystyczny i odchodzimy nim kawałek dalej, aż docieramy do bardzo ciekawego kamienia, z którym związana jest ciekawa legenda.
Otóż według niej w Jarnołtówku mieszkała kiedyś Speila Gruhla, zwana babcią Speil. Stroniła od ludzi, mieszkała w skromnej chatce pod lasem, a utrzymywała się ze zbierania ziół i owoców leśnych. Z powodu jej usposobienia ludzie odsunęli się od niej i zaczęli nazywać ją czarownicą. W tamtych czasach było to poważne oskarżenie, a wyrok sądu bywał właściwie tylko jeden – śmierć.
Staruszka nie wytrzymała w końcu presji społeczeństwa Jarnołtówka i pewnego dnia powiesiła się w miejscu zwanym „trzy granice”. Ciało czarownicy znalazł później przechodzący tamtędy myśliwy i natychmiast poinformował o tym władze gmin, których granice zbiegały się w tym miejscu. I tutaj wydarzyła się rzecz niesłychana, bowiem żadna z gmin nie chciała się zająć denatką, zrzucając ten obowiązek na sąsiadów. Sytuacja ta była o tyle patowa, że chociaż kobieta pochodziła z Jarnołtówka, to jej ciało wisiało na terenie Janova, ale na drzewie, które swe korzenie miało na ziemi należącej do Pokrzywnej. W końcu myśliwy sam ją zdjął i pochował nieopodal, a na jej grobie położył biały kamień.
Tak brzmi legenda, ale co ciekawe, historyczny przekaz z 1614 roku mówi o żonie sołtysa Speil z Janova, która znała się na ziołolecznictwie i mieszkała z dala od wsi. Obawiając się procesu o czary powiesiła się na „trzech granicach”.


Srebrna Kopa – drugi co do wysokości szczyt polskiej części Gór Opawskich
Szlak na Srebrną Kopę
Zostawiamy grób czarownicy i wracamy w rejon przełęczy. Ponownie wkraczamy na czerwony Główny Szlak Sudecki do którego dochodzi żółty szlak (którym wcześniej też wędrowaliśmy). Oba szlaki zaczynają nas prowadzić w stronę Srebrnej Kopy (785 m).
Idąc w pewnym momencie natrafiamy na tajemniczą budowlę na szlaku. W Górach Opawskich znajduje się jedna z najliczniejszych na południu kraju, kolonia Podkowca Małego. To najmniejszy polski nietoperz, który jest zagrożony wyginięciem i podlega ochronie.
Z tego względu Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody „pro Natura” i Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych, realizują projekt, którego celem jest wybudowanie alternatywnych miejsc schronienia. Są to domki z betonowych kręgów, z wlotem do środka, przykryte drewnianą kopułą. Nietoperzom zaczyna brakować im miejsc do rozrodu i zimowania, gdyż stare budynki są zagospodarowywane przez ludzi.


Idziemy dalej. Docieramy do miejsca, w którym szlaki ponownie się rozchodzą. Żółty trawersuje stoki Srebrnej Kopy, natomiast czerwony kieruje się na szczyt Srebrnej Kopy (785 m). Rozpoczynamy podejście na drugi co do wysokości szczyt polskich Gór Opawskich. To jest dosyć wymagające i tu dostrzegam kolejną zmianę w krajobrazie. Ostatnim razem, gdy wspinałem się na szczyt to mogłem wędrować otwartą przestrzenią, dziś drzewa odrastają i zrobiło się tutaj dosyć gęsto.
Platforma widokowa i podejście na szczyt
Wędrując w pewnym momencie docieramy do drewnianej platformy widokowej, z której przy mojej ostatniej wizycie roztaczała się piękna panorama widokowa. Dziś krajobraz tak się zmienił, że widoki są ograniczone, ale i tak zatrzymujemy się tutaj na krótką przerwę aby odpocząć po trudach podejścia.


Po przerwie ruszamy w dalszą drogę. Szlak cały czas prowadzi nas ku górze. Podejście na Srebrną Kopę, jak wspomniałem jest dosyć wymagające. W końcu zaczyna robić się bardziej płasko, a to znak, że już prawie jesteśmy na szczycie. Przed nami wyłania się ciekawa panorama widokowa na Biskupią Kopę (890 m), a także na Pricny Vrch (975 m) oraz Medvedi Vrch (1216 m), Pradziad (1491 m) i Vysoka Hole (1465 m).


Srebrna Kopa
Dalej szlak doprowadza nas na wierzchołek drugiego co do wysokości szczytu Gór Opawskich – Srebrnej Kopy (785 m). Nazwa wzniesienia bezpośrednio nawiązuje do historycznych poszukiwań i wydobycia srebra, które prowadzono na jego stokach w XVI wieku.
Kilka lat temu w wyniku inwazji kornika Srebrna Kopa została wycięta z rosnących tutaj świerków. Brak wysokich drzew odsłonił fenomenalne panoramy, ale te dziś powoli znikają. Odrastające drzewa powoli przysłaniają nam panoramę widokową.
Sam wierzchołek wygląda inaczej niż w 2021 roku, stojąca na szczycie konstrukcja z kamienia jest już zarośnięta tak, że ciężko ją nawet dostrzec. Zatrzymujemy się na krótką sesję zdjęciową przy tabliczkach i ruszamy w dalszą drogę.


Przez przełęcz Mokrą
Szlak prowadzi nas granią szczytową Srebrnej Kopy (785 m). Idziemy podziwiając widoki, aż docieramy do miejsca, w którym rozpoczyna się zejście w stronę przełęczy. Docieramy w końcu na Przełęcz Morką (707 m), która niegdyś znajdowała się w lesie, a dziś nadal wygląda jak pas startowy na lotnisku – tyle tutaj miejsca. Warto jednak wiedzieć, że sama przełęcz stanowi wyraźne, rozległe obniżenie, pomiędzy Biskupią Kopą położoną po północno-zachodniej stronie a Srebrną Kopą, położoną po północno-wschodniej stronie.

Z przełęczy ruszamy za znakami czerwonego Głównego Szlaku Sudeckiego w stronę Biskupiej Kopy (890 m), a dokładnie w rejon krzyża pojednania. Przed nami ostatnie dziś podejście. Wchodzimy sobie powoli, co jakiś czas za naszymi plecami pojawiają się widoki.
Ciekawostką podejścia jest słup graniczny, który napotykamy po drodze. Wyznacza on posiadłości rodu Bartensteinów, właścicieli majątku Jidrichov. Kamień zawiera skrót „B.B.” – Baron Bartenstein oraz liczbę rzymską – CLVI (156), będącą numeracja porządkową słupów. Kamień odnaleziono w 2023 roku.

Krzyż pojednania
Chwilę później meldujemy się przy krzyżu pojednania, który stanął tutaj we wrześniu 2005 roku. Inicjatorem postawienia był Mirek Petrzik, legendarny kasztelan wieży widokowej na szczycie Biskupiej Kopy. Krzyż miał w założeniu zostać symbolem pojednania trzech narodów: czeskiego, niemieckiego i polskiego.
Mirek, który zmarł niestety w 2025 roku, uważał, że ta graniczna góra powinna być neutralna i nie jest odpowiednim miejscem dla symboli religijnych czy narodowych. A jego krzyż ma znaczenie duchowe, filozoficzne. Chciał, aby wędrowcy mogli usiąść pod nim na kamiennym kręgu, by się wyciszyć w harmonii z otaczającą przyrodą i zastanowić nad sobą i życiem. Mirek wyznawał zasadę, że granica nie dzieli, ani narodowość, ani wiara również nie dzieli.
Tuż przy krzyżu pojednania znajduje się ciekawa polana widokowa z której roztacza się widok na czeską część Sudetów Wschodnich. Tutaj robimy kilka zdjęć, a następnie ruszamy w dalszą drogę już bezpośrednio na wierzchołek Biskupiej Kopy.


Krzyż rodziny Rudolfów i szczyt Biskupiej Kopy
Idąc na szczyt po lewej stronie możemy zobaczyć kolejny krzyż. Kamienny krzyż został postawiony w 1925 roku przez rodzinę Rudolfów, właścicieli najstarszego schroniska w masywie Biskupiej Kopy – „Rudolfsheim”.
W 1924 roku pobliskie miasto Zlaté Hory obchodziło jubileusz 700-lecia istnienia. Przyciągnęło to w te rejony ponad 100 tysięcy turystów, co przyniosło schronisku olbrzymie zyski finansowe. W ramach wdzięczności za ten sukces materialny, Alois Rudolf ufundował w 1925 roku ten krzyż.
Kawałek dalej za krzyżem docieramy na wierzchołek Biskupiej Kopy (890 m), do podnóża kamiennej wieży widokowej. Na szczycie meldujemy się około godziny 13:00. Oczywiście robimy sobie tutaj przerwę na wejście na wieżę i podziwianie widoków.

Z Biskupiej Kopy do Gwarkowej Perci
Po przerwie ruszamy w dół w stronę schroniska PTTK pod Biskupią Kopą. Przed nami dosyć strome zejście. Początkowo idziemy lasem, ale po chwili wychodzimy na otwartą polanę. Jest to kolejny efekt wycinki. Zatrzymujemy się na chwilę aby zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Dalej schodzimy do schroniska, w którym organizujemy sobie kolejną przerwę, a po niej rozpoczynamy zejście żółtym szlakiem turystycznym w stronę Jarnołtówka. Szlak sprowadza nas do Placu Paula Langego, zasłużonego burmistrza Prudnika, inicjatora budowy pobliskiego schroniska.

Z placu schodzimy dalej żółtym szlakiem turystycznym do momentu, gdzie spotykamy się z niebieskim szlakiem turystycznym. Tutaj skręcamy w prawo i za niebieskim oznaczeniami schodzimy do jednej z największych atrakcji Gór Opawskich, czyli słynnej Gwarkowej Perci. Jest to sztuczne odsłonięcie skał, to ściany wyrobiska górniczego po nieczynnym kamieniołomie. Wyrobisko powstało po eksploatacji łupków fyllitowych.
W 1985 roku staraniem Klubu Górskiego PTTK „Krokus” z Opola zamontowano w wyrobisku 11-metrową metalową drabinkę z 35 szczeblami. Stała się ona jednym z symboli Gór Opawskich. Nazywana „żelazną drogą” jest ewenementem w polskich Sudetach, gdzie trudno spotkać jakiekolwiek ułatwienia w postaci klamer, lin, łańcuchów, czy właśnie drabinek.

Zejście do Cichej Doliny
Wychodzimy z kamieniołomu, schodzimy dosyć stromą ścieżką do Cichej Doliny. Przechodzimy przez mostek nad Bystrym Potokiem i skręcamy w lewo. Dalej ruszamy ścieżką przyrodniczo-dydaktyczną oraz niebieskim szlakiem w kierunku kolejnych atrakcji.
Po kilkuset metrach docieramy do najmłodszej atrakcji szlaku, będącej symbolem odbudowy po powodzi z 2024 roku, która wyrządziła ogromne szkody w Górach Opawskich zwłaszcza w Cichej Dolinie. Płynący tutaj Bystry Potok zamienił się wtedy w rwącą rzekę, niszcząc infrastrukturę i zmieniając krajobraz okolicy. Szlak był niedostępny dla turystów przez kilkanaście miesięcy.
Nowa fontanna w Cichej Dolinie
Nową atrakcję jest fontanna wykonana z betonu. Pomysłodawcą i wykonawcą obiektu jest rzemieślnik Rafał Kostka, który chciał stworzyć coś więcej niż zwykły element małej architektury. Nowa fontanna ma przypominać o przykrych wydarzeniach, ale jednocześnie zachęcać do odwiedzania Gór Opawskich.
Na obiekcie znalazła się polska nazwa miejscowości – Pokrzywna – oraz jej historyczna niemiecka nazwa – Wildgrund. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Cicha Dolina leży w rejonie dawnej granicy historycznych krain Śląska, a cały masyw Biskupiej Kopy pokryty jest licznymi źródłami i ciekami wodnymi. Fontanna dobrze wpisuje się w lokalny krajobraz. Obiekt ma służyć osobom wędrującym malowniczą doliną, a w upalne dni pozwoli schłodzić się.

Dawna skocznia narciarska
Fontanna znajduje się tuż przy nieczynnej skoczni narciarskiej. Ta została zbudowana przez jednego z mieszkańców Prudnika w 1931 roku. Dopiero z wysokości wyraźnie widać jej zarys, rozbieg i miejsce lądowania zawodników. Skocznia była bardzo popularna i organizowano na niej szereg lokalnych zawodów, a skoki które tutaj oddawano, dochodziły do 40 metrów. Ze skocznią jest również związana pewna ciekawostka. Otóż według historycznego podziału rozbieg skoczni znajduje się na terenie historycznego Górnego Śląska, natomiast przeciwstok już na terenie Dolnego Śląska.


Polana w Cichej Dolinie i powrót do Pokrzywnej
Kilkaset metrów za skocznią nasz szlak dociera do słynnej polany w Cichej Dolinie. Jest to miejsce gdzie znajduje się niewielka kaplica polowa, gdzie w ciepłe letnie dni odprawiane są msze święte. Robimy sobie na polanie pamiątkowe zdjęcia, po czym wracamy na niebieski szlak turystyczny.

Ten prowadzi nas nad zabudowaniami Pokrzywnej w kierunku parkingu przy Zaginionym Mieście Rosenau gdzie zostawiliśmy nasz samochód. Na miejscu docieramy około godziny 16:45. W ten sposób zamykamy naszą pętlę. Biskupia Kopa zdobyta ponownie! Choć trasa zajęła nam sporo czasu, to akurat nie śpieszyło nam się za bardzo. Oczywiście można przejść szybciej tą trasę, ale idąc rekreacyjnie i zatrzymując się na widoki, można spędzić tutaj fajny dzień na pięknym szlaku turystycznym oferującym wiele atrakcji. Polecam tą trasę.
Trasa ze Zlatych Hor na Biskupią Kopę
Szukając ciekawej alternatywy trasy na Biskupią Kopę (890 m) warto wybrać się do czeskich Zlatych Hor, skąd można ruszyć na wspomniany szczyt ciekawym, zielonym szlakiem turystycznym, który oferuje kilka ciekawych atrakcji. Osobiście ostatni raz byłem tutaj w 2019 rok i przymierzam się do ponownego przejścia tej trasy. Szczegóły tamtego wejścia poniżej.
Informacje praktyczne
Przebieg trasy: Zlate Hory – Kaplica św. Rocha – Mnichuv Kamen – Biskupia Kopa – Schronisko pod Biskupią Kopą – Ruiny Zamku Leuchtenstejn – Rozmital – Zlate Hory
Forma trasy: pętla
Długość: ok. 9 km.
Suma podejść: 600 m
Punkty GOT: 15 pkt.
Mapa:
Z Zlatych Hor do Kaplicy św. Rocha
W sobotę, 9 marca 2019 roku, razem z Tomkiem ruszamy z Nysy w stronę Głuchołaz. Dziś postanowiliśmy zdobyć Biskupią Kopę nieco inną drogą niż mój ulubiony szlak z Pokrzywnej. Zdecydowaliśmy, że na górę wejdziemy od strony czeskiej – idąc od Zlatych Hor. Z tej strony jeszcze tej góry nie zdobywałem.
Tak więc z Głuchołaz kierujemy się w stronę przejścia granicznego i dalej do Zlatych Hor, gdzie meldujemy się około godziny 9:00. Pogoda jest w miarę dobra, nasz samochód pozostawiamy na parkingu w centrum miejscowości. Wysiadamy, zabieramy plecaki i ruszamy w drogę za znakami zielonego szlaku turystycznego. Pozostawiamy za sobą zabudowania miejscowości i wchodzimy na ścieżkę, która stopniowo zaczyna prowadzić nas coraz wyżej. Docieramy do miejsca, w którym wyłania się dziś pierwsza panorama widokowa na okoliczne góry.

Idzie nam się całkiem dobrze. Cały czas wędrujemy leśnymi ścieżkami, które przy okresie zimowym ze względu na brak liści na drzewach co chwila obfitują w widoki. W pewnym momencie ścieżka zaczyna piąć się coraz wyżej zakosami, orientujemy mapę i okazuje się, że za chwilę powinna nam się wyłonić kaplica św. Rocha. Tak też się dzieje i po 30-minutowym spokojnym marszu docieramy do pierwszej atrakcji na naszej dzisiejszej trasie.
Bitwa o wzgórze św. Rocha
Z miejscem tym związana jest niezwykła historia. W XVIII wieku Prusy walczyły z Austrią o panowanie nad Śląskiem. Ostatecznie kraina ta niemal w całości przeszła pod panowanie Prus. Działania wojenne dotarły również w Góry Opawskie – 14 stycznia 1779 roku na wzgórzu św. Rocha rozegrała się wielka bitwa, której pamięć zachowała się wśród miejscowych do dziś.
Od północy, od strony Konradowej, nadciągnęły wojska pruskie, które zatrzymały się na obrzeżach rynku w Zlatych Horach. W mieście stacjonowali Austriacy. Rozpoczęło się wzajemne ostrzeliwanie, a następnie walki pruskich i austriackich oddziałów. Prusacy, wspierani przez artylerię, parli w kierunku centrum Rynku, zmuszając Austriaków do odwrotu. W okolicy ratusza doszło nawet do walki na bagnety. Ostatecznie Austriacy wycofali się w kierunku poczty.
Po kilku godzinach walk austriackie oddziały zajęły wzgórze św. Rocha, pod kaplicą. Wiedzieli, że kontrolując wzniesienie, będą panować nad miastem i okolicą. Prusacy musieli więc zdobyć górę. Jej obronę przeszła do historii jako heroiczna walka niewielkiej, około 500-osobowej załogi austriackiej z kilkukrotnie liczniejszym przeciwnikiem.
Prusacy rozpoczęli ostrzał wzgórza, jednak bombardowanie nie przyniosło rezultatu. Celny ogień obrońców powodował natomiast znaczne straty wśród pruskich żołnierzy. Zlodowaciałe i śliskie stoki dodatkowo utrudniały atak, dlatego Prusacy skierowali główne uderzenie na lewe skrzydło Austriaków. Gdy obrońcom groziła porażka, na pomoc przybyły cztery kompanie pułku Langloisa, zmuszając Prusaków do odwrotu w kierunku Nysy.
Z bitwą wiążą się również miejscowe opowieści. Według jednej z nich austriacki dowódca, prowadząc żołnierzy wokół kaplicy, miał sugerować Prusakom, że na wzgórze wciąż docierają nowe oddziały. Inna legenda mówi o pruskim doboszu, który usiadł na bębnie i zachęcał Austriaków do zażycia tabaki. Swoją brawurę miał przypłacić śmiercią, gdy kula odbiła się od bębna i go trafiła.

Z kaplicy św. Rocha przez Mnichuv Kamen
Ciekawa to historia, którą powtarzamy sobie będąc przy kaplicy. Jednak przed nami jeszcze spory dystans do pokonania dlatego też ruszamy w dalszą drogę. Mijamy kaplicę. Tuż za nią wyłania się wielka polana, a z niej widok na Biskupią Kopę (890 m). Widać ile jeszcze mamy do pokonania. Tak więc ruszamy w dalszą drogę. Przechodząc przez polanę podziwiamy panoramę widokową na najbliższą okolicę, w tym na górujący nad Głuchołazami masyw Góry Parkowej.


Kolejne ciekawe miejsce, które odwiedzamy, znajduje się tuż za polaną. Mianowicie jest to wychodnia skalna o nazwie Mnichuv Kamen. Są to skały zbudowane z łupka fyllitowego i mają wysokość około 10 metrów. Kształtem mają przypominać dwóch pochylonych mnichów, stąd nazwa. Dawniej popularne miejsce wycieczek, dziś również przechodzi tutaj szlak w stronę Biskupiej Kopy. Kilka pamiątkowych fotek i ruszamy w dalszą drogę.

Podejście Biskupią Kopę
Wędrując dalej ponownie wkraczamy w las, a po chwili nasza ścieżka przecina się z drogą na Petrove Boudy, czyli znaną przełęcz z której często turyści wędrują na Biskupią Kopę. Szybko przeskakujemy asfalt dwukrotnie i ponownie wchodzimy w las. Idąc dalej po chwili wyłaniają się widoki na okoliczne góry. Naszym oczom ukazuje się panorama Wysokiego Jesionika z Keprnikiem (1423 m) i Serakiem (1351 m) na czele oraz widokiem na Rejviz i Zlaty Chlum (891 m).


Idziemy dalej, a nasza ścieżka zaczyna piąć się coraz mocniej. Na mapie widzieliśmy po poziomicach, że ostatni odcinek będzie najcięższy – bowiem najbardziej stromy. Całkiem sprawnie udaje nam się go jednak pokonać i około godziny 11:00 naszym oczom wyłania się wieża widokowa na Biskupiej Kopie. Po kilku chwilach cel na dziś mamy osiągnięty.
Najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich zaliczany do Korony Gór Polski – zdobyty! Niestety w międzyczasie gdy wędrowaliśmy zaczął wiać bardzo mocny wiatr przez który nie decydujemy się wejść na wieżę widokową. Na szczycie też prawie nikogo nie ma. Dlatego też decydujemy się na zejście w stronę Schroniska PTTK pod Biskupią Kopą.
Zejście do schroniska PTTK
Początkowo trasa prowadzi nas lasem, jednak po chwili doznaję szoku. Dawno nie byłem na Biskupiej Kopie, dlatego mocno zaskakuje mnie otwarta przestrzeń na którą wychodzimy. Wszystko za sprawą inwazji kornika, która doprowadziła w ostatnich latach do masowej wycinki drzew w Górach Opawskich. Kiedyś schodząc z Kopy wędrowało się lasem, dziś mamy otwartą przestrzeń z widokami.

W końcu docieramy do schroniska, którego otoczenie również bardzo mocno się zmieniło. Niegdyś stojące w lesie, dziś z tarasu roztacza się piękny widok na okolicę w tym na Srebrną Kopę (785 m). Robimy zdjęcie i chowamy się do środka przez silnym wiatrem. Decydujemy się na dłuższa przerwę. Zamawiamy coś ciepłego na rozgrzanie i pomidorówkę, a czas spędzamy na pogawędkach. Jest miło i sympatycznie – aż nie chce nam się ruszać z schroniska wiedząc, że na zewnątrz wieje bardzo mocny i zimny wiatr.

Z schroniska do ruin zamku Leuchtenstein
Czas biegnie nieubłaganie i trochę zaczyna nas gonić, dlatego zmuszeni jesteśmy opuścić schronisko. Przed nami zejście do Zlatych Hor. Tak więc ubieramy się, wychodzimy i ruszamy w stronę czerwonego szlaku tuż przy którym znajduje się ścieżka bez szlaku, którą teraz będziemy chcieli dojść do niebieskiego szlaku turystycznego. Szybko udaje nam się do niego dotrzeć i rozpoczynamy zejście. Staramy się schodzić szybko jak tylko to możliwie bo wiatr doskwiera nam coraz bardziej, a idziemy otwartą polaną.
W oddali dostrzegamy las, w którym chcemy się schować przed wiatrem. Na początku tego lasu znajduje się kolejna ciekawostka. Mianowicie są to słabo zachowane ruiny zamku Leuchtenstein z XIII wieku. O powstaniu zamku brak wiarygodnych informacji, jednak przeprowadzone badania archeologiczne wykazały, iż powstał prawdopodobnie w drugiej połowie XIII wieku do ochrony Księstwa Nyskiego, należącego do biskupów wrocławskich. Być może bezpośrednim powodem budowy była utrata przez biskupów innego ważnego zamku – Edelstejnu i chęć ochrony okolicznych złóż. Zamek został opuszczony już w następnym wieku, o czym świadczy m.in. fakt, że w miejscowych przekazach był określany jako pusty zamek, czyli obiekt niezamieszkany. Z zamku pozostało obecnie bardzo niewiele – fundamenty cylindrycznej wieży oraz resztki murów.

Powrót do Zlatych Hor
Pozostawiamy za sobą ruiny zamku i teraz już leśną ścieżką rozpoczynamy zejście w stronę Zlatych Hor za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. Docieramy do miejsca, w którym wychodzimy na otwartą przestrzeń, trasa też się wypłaszacza, a my spokojnie sobie wędrujemy w stronę przełęczy na Varte gdzie nasz szlak niebieski przecina żółty.
Po drodze towarzyszą nam wspaniałe panoramy dlatego co jakiś czas zatrzymujemy się i robimy pamiątkowe fotki. Na przełęczy Varte wkraczamy na żółty szlak, którym teraz bezpośrednio udamy się do Zlatych Hor. Mijamy jeszcze dzielnice miasta o nazwie Rozmital. Wiatr tutaj na szczęście tak nie szaleje jak tam u góry, dlatego idzie nam się całkiem dobrze.

W końcu docieramy do Zlatych Hor, a szlak doprowadza nas do Kościoła Wniebowzięcia Panny Marii wzmiankowanego w XIV wieku. Niestety świątynia jest zamknięta, a szkoda bo z chęcią byśmy weszli do środka. Pozostaje nam jedynie zrobić zdjęcia z zewnątrz i ruszyć w stronę rynku gdzie zostawiliśmy nasz samochód.

W taki sposób nasza wycieczka dobiega końca. Udało nam się zamknąć ciekawą pętlę. Kolejny raz Biskupia Kopa zdobyta! Podsumowując pogoda trochę nam nie dopisała, ale to że udało się zdobyć szczyt nową dla nas trasą sprawia, że wycieczkę na pewno zapisujemy na plus. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę na ten szlak. Warto się nim przejść.
Trasa z przełęczy Petrovy Boudy na Biskupią Kopę
To najkrótszy szlak na Biskupią Kopę, jeśli zależy Ci przede wszystkim na szybkim zdobyciu szczytu. Po stronie czeskiej od przełęczy Petrovy Boudy na szczyt prowadzi, krótka trasa, choć z ciekawym podejściem. Jest jednak bardzo popularna wśród tych, którzy chcieliby zdobyć Kopę na szybko. Ja często tą trasą wędruję pierwszego stycznia w ramach cyklicznego spotkania turystów na szczycie witających Nowy Rok, a poniżej relacja z mojego pierwszego noworocznego wejścia w 2020 roku.
Informacje praktyczne
Przebieg trasy: Przełęcz Petrovy Boudy – Biskupia Kopa – Przełęcz Petrovy Boudy
Forma trasy: tam i z powrotem
Długość: ok. 3,5 km.
Suma podejść: ok. 200 m
Punkty GOT: 5 pkt.
Mapa:
Przełęcz Petrovy Boudy
Od wielu lat w Górach Opawskich kultywowana jest tradycja noworocznych spotkań turystów na Biskupiej Kopie. Wydarzenie to zainicjowane w 1999 roku przez Towarzystwo Przyjaciół Głuchołaz cieszy się niesłabnącą popularnością. Rokrocznie na szczycie spotykają się tłumy turystów, odpalone jest ognisko, turyści śpiewają kolędy, a punktualnie o godzinie 12:00 jest powitanie Nowego Roku i składanie sobie życzeń.
W tym roku postanowiłem wybrać się na Biskupią Kopę razem z Marcinem Nowakiem. Środa, 1 stycznia 2020 roku, kilka minut po godzinie 9:00 wsiadamy do samochodu i ruszamy z Nysy w stronę Głuchołaz i dalej do Zlatych Hor. Naszym celem jest przełęcz Petrovy Boudy, z której prowadzi najkrótsza droga na szczyt.
Punktualnie o godzinie 10:00 meldujemy się na przełęczy. Ta położona jest na wysokości 706 metrów i leży pomiędzy szczytami Biskupiej Kopy i Vetrnej. Jest ona ważnym miejscem turystyki pieszej i rowerowej. Znajduje się tutaj węzeł szlaków turystycznych oraz skrzyżowanie leśnych ścieżek i dróg. Prowadzi tędy także droga nr 457 na trasie Zlaté Hory – Osobłoga. Zbudowano ją pod koniec lat czterdziestych XIX wieku, w okresie kryzysu ekonomicznego. W przeszłości nazywano ją „drogą głodu”. Droga umożliwiła dogodną przeprawę przez Góry Opawskie, łącząc miejscowości związane z wydobyciem złota i srebra i ich przerobem, a rozmieszczone po wschodniej i zachodniej stronie masywu górskiego.
Parkujemy nasz samochód tak aby później móc spokojnie wyjechać. Wiemy, że po zejściu będzie tu tyle samochodów, że wyjazd będzie utrudniony. Zabieramy plecaki i ruszamy w drogę za znakami zielonego szlaku turystycznego. Pogoda nam sprzyja dlatego liczymy na dobre widoki. Sam szlak od razu pnie się mocno w górę, a za naszymi plecami pojawiają się pierwsze widoki.

Podejście z przełęczy
Jest jeden minus dzisiejszej wędrówki. Niestety szlak jest oblodzony, a my nie mamy raczków, przez co ślizgamy się i trudno nam iść. Na szczęście trasa na szczyt Biskupiej Kopy z przełęczy to tylko 1,5 kilometra. Po przejściu mniej więcej połowy trasy wychodzimy na otwartą polanę, która powstała po wycince lasu w związku z inwazją kornika.
Naszym oczom wyłania się panorama na okoliczne szczyty. Na pierwszym planie Pricny Vrch (975 m), czyli najwyższy szczyt Gór Opawskich, a na drugim planie widoczny wierzchołek Pradziada (1491 m), a także masyw Seraka (1351 m) i Keprnika (1423 m). Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i po chwili ruszamy w dalszą drogę, aby zdążyć przed innymi turystami, których na szlaku pojawia się coraz więcej. Do tego mamy informacje, że autokarami mają dojechać turyści z Głuchołaz, Prudnika czy Strzelec Opolskich.
Idąc otwartą polaną w oddali dostrzegamy granicę lasu i wieżę nadajnika stojącą w pobliżu szczytu. To dla nas znak, że już niedaleko do naszego celu.



Ruiny schroniska Rudolfsheim
Po dotarciu do lasu naszym oczom wyłaniają się dobrze dziś widoczne ruiny najstarszego schroniska w Górach Opawskich – Rudolfsheim.
Sam wierzchołek Biskupiej Kopy był pod koniec XIX w. popularnym celem wycieczek, a największą atrakcją była pierwsza wieża widokowa. Rosnąca liczba turystów spowodowała konieczność postawienia niewielkiej gospody, która zapewniałaby wędrowcom pożywienie i noclegi. Zadania tego podjął się sołtys wsi Petrovice, Franz Rudolf, który w 1892 roku postawił drewnianą chatę nazwaną Rudolfsheim.
W następnym roku wybudował nowy obiekt z podmurówką i drewnianym budynkiem. W 1896 roku dokonano jego rozbudowy, a obiekt przyjął nazwę Berghotel „Rudolfsheim”, od nazwiska gospodarza słynącego z niecodziennych pożegnań gości – ubrany w turecki fez strzelał na wiwat z pistoletu.
Schronisko było prywatne, ale Franz Rudolf współpracował z Morawsko-Śląskim Sudeckim Towarzystwem Górskim (MSSGV), które pomagało w wyposażaniu wnętrz i promocji. W 1905 roku nowy właściciel, Alois Rudolf, wydzierżawił pobliską wieżę widokową. Po spadku frekwencji podczas I wojny światowej schronisko w okresie międzywojennym przeżywało największy rozkwit. W 1924 roku pobliskie Zlaté Hory obchodziły 700-lecie istnienia, a miasto odwiedziło ponad 100 tysięcy ludzi, z których wielu zawitało również na Biskupią Kopę i do schroniska. Zyski Rudolfa były tak duże, że w 1925 roku postawił niedaleko budynku krzyż dziękczynny, a dwa lata później ponownie rozbudował schronisko.
II wojna światowa przyniosła spadek liczby odwiedzających, ale budynek nadal przyjmował turystów. Po 1945 roku, jako mienie poniemieckie, został przejęty przez państwo i przekazany jako dom wczasowy Zakładom Jedwabniczym ze Zlatych Hor. Zakład nie interesował się jednak budynkiem – rozkradany przez złodziei został w 1954 roku rozebrany na mocy przepisów nakazujących rozbiórkę obiektów w pasie granicznym. Dzisiaj można oglądać jego fundamenty i piwnice.

Biskupia Kopa i powrót na przełęcz
Mijamy ruiny schroniska, teren się wypłaszacza, a to znak, że do szczytu pozostało już bardzo niewiele. Po kilku chwilach stajemy na szczycie Biskupiej Kopy. W związku z tradycyjną imprezą dziś wstęp na wieżę jest bezpłatny. Korzystam z okazji i wchodzę na górę, aby zrobić pamiątkowe zdjęcia.
Na szczycie nie ma jeszcze tłumów turystów, a my specjalnie przybyliśmy tutaj wcześniej, bowiem od pierwszej edycji imprezy jest jeszcze jedna ciekawa tradycja. Otóż co roku z okazji Nowego Roku wydawany jest okazjonalny kieliszek z wizerunkami związanymi z Górami Opawskimi. Wielu turystów ma już bogate kolekcje kieliszków, dla mnie to dopiero pierwszy, który dziś kupuję do kolekcji.
Powoli grupa na szczycie robi się coraz większa, ale jeszcze nie dotarły autokary. Zbieramy się pod wieżą przy stolikach. Tam składamy sobie życzenia, a także robimy pamiątkowe zdjęcia. Chwilę czasu spędzamy na rozmowach, ale my musimy już uciekać i razem z Marcinem po chwili ruszamy w drogę powrotną, schodząc tą samą trasą. Po drodze spotykamy licznych znajomych, którzy zmierzają na oficjalne powitanie na godzinę 12:00.

Około 11:50 meldujemy się znów na przełęczy i tym sposobem nasza dzisiejsza, krótka wycieczka dobiega końca. Cieszę się, że po raz pierwszy udało mi się wziąć udział w tym wydarzeniu i wiem, że wrócę tutaj za rok. Sama trasa z przełęczy to krótka alternatywa dla tych którzy chcą zdobyć szybko Biskupią Kopę. Na trasie liczne ciekawe panoramy i oczywiście ciekawostka związana z ruinami schroniska. Polecam tą trasę.
FAQ – Biskupia Kopa
Gdzie znajduje się Biskupia Kopa?
Biskupia Kopa znajduje się w Górach Opawskich, na granicy Polski i Czech, pomiędzy Pokrzywną i Jarnołtówkiem po polskiej stronie oraz Zlatymi Horami po stronie czeskiej.
Ile metrów ma Biskupia Kopa?
Biskupia Kopa ma 890 m n.p.m. Jest najwyższym szczytem polskiej części Gór Opawskich oraz województwa opolskiego.
Czy Biskupia Kopa jest najwyższym szczytem Gór Opawskich?
Nie. Biskupia Kopa jest najwyższym szczytem polskiej części Gór Opawskich. W czeskiej części pasma wyższy jest Příčný vrch (975 m n.p.m.).
Jak wejść na Biskupią Kopę?
Na Biskupią Kopę można wejść od strony polskiej lub czeskiej. Popularne trasy prowadzą z Pokrzywnej, Zlatych Hor oraz przełęczy Petrovy Boudy.
Jaka jest najkrótsza trasa na Biskupią Kopę?
Jedną z najkrótszych tras jest szlak z czeskiej przełęczy Petrovy Boudy. W opisywanym wariancie trasa w obie strony ma około 3,5 km i 200 m sumy podejść.
Ile kilometrów ma trasa z Pokrzywnej na Biskupią Kopę?
Opisana w relacji pętla z Pokrzywnej ma około 13 km i 740 m sumy podejść. Po drodze można zdobyć Szyndzielową Kopę, Zamkową Górę, Srebrną Kopę i Biskupią Kopę.
Czy na Biskupiej Kopie znajduje się schronisko?
Tak. Na polskim stoku znajduje się Górski Dom Turysty „Pod Biskupią Kopą” im. Bohdana Małachowskiego – jedyne czynne schronisko turystyczne w Górach Opawskich.
Czy na Biskupiej Kopie znajduje się wieża widokowa?
Tak. Na szczycie stoi 18-metrowa kamienna wieża Kaiser-Franz-Josef-Warte, wybudowana w 1898 roku po czeskiej stronie granicy.
Czy Biskupia Kopa należy do Korony Gór Polski?
Tak. Biskupia Kopa jest szczytem Korony Gór Polski reprezentującym Góry Opawskie.
Czy na Biskupią Kopę można wejść od strony Czech?
Tak. Na szczyt prowadzą szlaki od strony czeskiej, m.in. ze Zlatych Hor oraz krótszy wariant z przełęczy Petrovy Boudy.
